Every year we meet at the Christmas Eve Table. We prepare this meeting for a long time, meticulously taking care of every detail, to preserve the most beautiful Polish customs passed down to us by our parents, grandparents... We sit down to Supper, sing carols. We start with a homely, highlander one - "Hej Malućki, Malućki", to remind ourselves that "On one day at midnight" Joy came into the world. When we sing "Przybieżeli do Betlejem shepherrze" we think of our juhas, from our Tatra Mountains. Then we feel that the angels who came from the "Bethlehem land" found a place for the Little Child in Our Home and together with the old shepherd and the juhas we would give Him everything we have most precious out of gratitude. Finally we discover that Jesus was born not in distant Bethlehem but under Giewont. Then we are visited by highland carol singers - Trebunie-Tutki, because such a "Zwycoj z downa bywo wsyndyj". They sing us the most authentic highland carol "Jezusicek Malusieńki". Even "Stary Dziad" came to bow to the Child. We have before our eyes "Kondracka hala", where "in a bacowski hut" Jesus was born in poverty. Only traditional highland wishes and carol singers, gifted with kołoc, moskolick and bryndzoska, say goodbye to us, because today we have to visit every Good Home. The highland star, which once lit up "Higher heights" for them, may it not fade in our homes, may it constantly play new highland, Polish, our music.
Krzysztof Trebunia-Tutka
Dodruk płyty (2016)
Info zespołu:
Co roku spotykamy się przy Wigilijnym Stole. Przygotowujemy to spotkanie długo, pieczołowicie dbając o każdy szczegół, o zachowanie najpiękniejszych polskich zwyczajów przekazanych nam przez rodziców, dziadków... Siadamy do Wieczerzy, śpiewamy kolędy. Zaczynamy od swojskiej, góralskiej - "Hej Malućki, Malućki", by przypomnieć sobie, że "Dnia jednego o północy" na świat przyszła Radość. Gdy śpiewamy "Przybieżeli do Betlejem pasterze" to myślimy o naszych juhasach, z naszych Tatr. Czujemy wtedy, że aniołowie przybyli z "betlejemskiej krainy" znaleźli w Naszym Domu miejsce dla Malućkiej Dzieciny i razem ze starym bacą i juhasami oddalibyśmy Mu z wdzięczności wszystko co mamy najcenniejsze. W końcu odkrywamy, że Jezus zrodził się nie w dalekim Betlejem ale pod Giewontem. Wtedy odwiedzają nas kolędnicy góralscy - Trebunie-Tutki, bo taki "Zwycoj z downa bywo wsyndyj". Śpiewają nam najprawdziwszą góralską kolędę "Jezusicek Malusieńki". Nawet "Stary Dziad" przyszedł pokłonić się Dziecięciu. Mamy przed oczami "Kondracką halę", gdzie "w bacowskim sałasie" przyszedł na świat w biedzie Jezus. Jeszcze tylko tradycyjne góralskie życzenia i obdarowani kołocem, moskolickiem i bryndzoską kolędnicy żegnają się z nami bo przecież trzeba dziś odwiedzić każdy Dobry Dom. Góralska gwiazda, która dla nich zaświeciła kiedyś "Higher heights" niech nie zgaśnie w naszych domach, niech gra w nich ciągle nową muzykę Góralską, Polską, Naszą.