Pięćdziesiąt lat temu młody i pełen ambicji Tom Waits wydał album "The Heart of Saturday Night". Była to jego próba uchwycenia romantyzmu tęsknoty za przygodą, kłopotami, tajemnicą miłości i pożądania oraz atmosferą nocnych klubów, w których muzycy jazzowi, bluesowi i pianiści barowi spotykali się, żeby grać razem i szukać tego jedynego magicznego momentu – wyjątkowego blasku, który rozświetla i rozpala sobotnią noc.
Wykraczając poza folkową i popową stylistykę jego pierwszej płyty, Waits wymyślił album koncepcyjny nagrany z niewielkim zespołem jazzowym w stylu bebop, pełen literackich wpływów dwóch Jacków – Kerouaca i Londona – oraz twórczości autorów klasycznych amerykańskich standardów muzycznych. Album miał oddawać klimat stylu i brzmienia pianina, które rozbrzmiewało w kameralnych klubach, gdzie muzycy grali dla siebie nawzajem po zakończeniu swoich sobotnich występów. Tom Waits odwołał się do atmosfery albumu Franka Sinatry "In the Wee Small Hours", jednocześnie inspirował się odważnym, improwizacyjnym i wyjątkowym stylem Theloniusa Monka, co zachęciło go, by ukształtować swoje podejście do pianina w podobnym duchu.
Utwór tytułowy, melancholijna oda do sobotnich nocnych rytuałów i delikatnie romantyczny hymn ‘San Diego Serenade’, to klasyki po które sięgało wielu artystów - od Diany Krall i Nancy Griffith, po folkowego bohatera Erica Andersona.