While we await the new, premiere album by BIAŁA FEVER, we're revisiting their very first songs on CD, which were released in 1997 only on cassette, colloquially called "trees" (but no one remembers why there were trees on the cover :).
This was a completely different band than the one we all know today – that BIAŁA FEVER was the illegitimate offspring of the Grudziądz crew, singing about how bad things are for punks in a world where they have to deal with the authorities, the police, Nazis, and drugs every day. It's clear that the young band was inspired by "Kalifornia" (there are NOFX covers here), but above all, by the familiar "Grudziądz Sound" and their older bandmates from CEL NR 3.
After thorough mastering, these songs sound truly solid, but they've retained their Panko-esque, disheveled, juvenile, and bratty charm. Everyone was 18 once!
In the booklet, you'll find archival photos from the last century, and the most impressive one is, of course, Bartas with his green Mohawk!
W oczekiwaniu na nową, premierową płytę BIAŁEJ GORĄCZKI, przypominamy na kompakcie ich absolutnie pierwsze numery, które w 1997 roku ukazały się tylko na kasecie, potocznie nazywanej „drzewkami” (ale nikt nie pamięta czemu na okładce były drzewa :).
To był zupełnie inny zespół niż ten który dziś wszyscy znamy – tamta BIAŁA GORĄCZKA była nieślubnym dzieckiem załoganckiego Grudziądza, śpiewała o tym jak źle jest punkom na świecie gdzie każdego dnia trzeba mierzyć się z władzą, policją, naziolami i używkami. Słychać, że źródłem inspiracji dla młodziutkiej kapeli była „Kalifornia” (są tu covery NOFX), ale przede wszystkim swojski „Grudziądz Sound” i starsi koledzy z CELI NR 3.
Po gruntownym masteringu brzmią te piosenki naprawdę solidnie, ale oczywiście zachowały swój pankoski, rozczochrany, nieletni, smarkaty urok. Każdy miał kiedyś 18 lat!
W książeczce znajdziecie archiwalne zdjęcia z poprzedniego stulecia, a największe wrażenie robi oczywiście Bartas z zielonym irokezem!!!