Czerwiec 2007 roku zapamiętany będzie jako powrót Editors. Następca pokrytego platyną debiutanckiego krążka „The Back Room”, w pełni powinien zaspokoić potrzeby i spełnić nadzieje tych, którzy uwierzyli w sympatycznych Anglików.
Dla tych, którzy w miarę bacznie śledzą poczynania Editors kilka kawałków z „An End Has A Start” nie powinno być zaskoczeniem. Takie „Weight Of The World” czy „Bones” regularnie gościły na setlistach w trakcie zeszłorocznej letniej trasy, a ich nagrane wersje powinny być miłym zaskoczeniem dla fanów.
Podczas gdy „The Back Room” wrzało klaustrofobiczną grozą i lodowym majestatem jednocześnie, „An End Has A Start” jest bardziej skupione na sile odkupienia i zwyczajnej, ludzkiej potrzebie poczucia przyjacielskiej więzi w obliczu śmierci. Teksty do piosenek z tej płyty są ściśle powiązane z wydarzeniami, które miały miejsce w minionym roku. Wokalista Tom Smith wyjaśnia:
Jest dużo śmierci na tej płycie. Brzmi to dość chorobliwie, ale tak właśnie jest. Śmierć dotknęła mnie i moich przyjaciół na różne sposoby w ostatnim roku. Zdanie sobie sprawy z tego, że wszystko ma swój koniec jest bardzo ważne i wydaje mi się, że zrobiliśmy wszystko, żeby piękno na tej płycie miało swoją moc podnoszenia na duchu, a jednocześnie zachowaliśmy ciągle przeciez towarzyszący tym tematom silny pierwiastek strachu.
Niemniej jednak Tom podkreśla, że nie wszystko jest takie mroczne w świecie Editors. Oprócz tego, co nieuniknione, płyta odzwierciedla tytaniczną pracę jaką zespół wykonał, niezmordowanie koncertując przez ostatnie dwa lata od Istambułu po Osakę: Życie na przeludnionym, ale ekscytującym świecie, miejski gwar, elektryczność, neony, światła, drapacze chmur, samoloty, miliardy ludzi – wszystko to przewija się w tekstach na tej płycie.
Płyta, która podmurowuje pozycję Editors jako jednego z najważniejszych wśród gitarowych towarów ....... more