This phenomenal debut record by A Silver Mt. Zion was recorded & mixed in the month of November 1999 at the Hotel 2 Tango by Efrim & Thierry. Efrim chose a key and composed the main themes on piano in early 1999, then began arranging the music for strings with the participation of Thierry & Sophie on contrebass & violin respectively. What was initially a single long & sparse piece evolved into more fully-orchestrated movements, interspersed with tapes, drones & loops, along with some vocals. Guest musicians include Aidan (godspeed/Exhaust/one-speed bike) drumming on one piece, Gordon Krieger (Exhaust/The Radio Orchestra) on clarinet, and Sam Shalabi (The Shalabli Effect) on electric guitar. The tape pieces are from Efrim's archives with contributions from Aidan. The recorded result is a collage of plaintive ensemble pieces, shimmering with reverb-drenched sadness & warmth.
He Has Left Us Alone... is available on LP & CD formats in vellum-finish cardstock jackets foil-stamped with red metallic ink. The vinyl version is cut as two long pieces (one per side) while the CD format includes track IDs for the four movements of each piece.
This debut record by A Silver Mt. Zion is dedicated to Efrim's wonderful dog Wanda, who recently died of cancer.
Nestor Kościański (Antena Krzyku 5/2000):
A Silver Mt. Zion to sideproject członków lokomotywy Constellation [Godspeed You Black Emperor!] i spokojnie pozycjom macierzystej grupy dorównuje. Mamy tu do czynienia z budzącymi niepokój smyczkami, z mocnymi partiami gitarowymi i solidnym waleniem w bębny. Wiem, że tak można pisać o muzyce kapel grających rocka symfonicznego, czy chociażby o ostatnich pomysłach Metalliki, ale naprawdę - w tym przypadku - nie o to chodzi. ASMZ starannie omijają czarne dziury, tak charakterystyczne dla symrocka, które przyjmują formę nadętego i żenującego patosu oraz zwykłej sztampy. Nie są też próbą sprzedania - po raz kolejny - odgrzanego kotleta mielonego (Metallica, brrr...). W ekipie z Montrealu mamy godnych kontynuatorów takiego podejścia do tworzenia muzyki, kojarzonego w większym lub mniejszym stopniu z ponoisową sceną, jakie zostało zapoczątkowane przez Rachel's i kapele z Kranky. A Silver Mt. Zion ewidentnie kroczą też drogą wytyczoną przez Godspeed You Black Emperor!, pokazując nam ciemniejsze strony naszej cywilizacji, korzystając przy tym z podobnych środków ekspresji. Udowadniają przy okazji, że można to zrobić subtelniej niż robią to długowłosi spece od doom/gotic/itp. metalu, czy też hordy hatecore'owców. Ważną cechą pozycji wydawanych przez Constellation jest ich nieprawdopodobnie wysoki poziom edytorski, co i w tym przypadku ma miejsce. Mając na uwadze rangę wydawnictw Constellation, które do tej pory słyszałem i wiedząc, że jest to wierzchołek góry lodowej, z niecierpliwością czekam na kolejne płyty.
'the world is sick; so kiss me quick!...' ".