Pierwszy album Throbbing Gristle po prawie trzydziestoletniej przerwie zawiera muzykę już nie tak zgrzytliwą, jak ta znana z wcześniejszych albumów, jednak nadal daje się wyczuć specyficzny industrialny klimat. Album jest bardzo mroczny (a szczególnie utwór "Lyre Liar"). Znakomicie nadaje się do słuchania w nocy przy zgaszonym świetle.
Na szczególną uwagę zasługuje jazzowy "Rabbit Snare".
W tym albumie Throbbing Gristle odeszli trochę od industrialu w stronę muzyki elektronicznej. Dla młodszego odbiorcy niektóre utwory mogą brzmieć tak, jakby ktoś się bawił programem Fruity Loops, jednak należy pamiętać, że ten album został nagrany w 1979 roku, a wtedy nie było jeszcze komputerów i montażu z sampli. Moje typy: "Persuasion" i "What A Day".
Co tu dużo pisać... Płyta rewelacyjna. Nie nudzi się nawet po 15 latach prawie codziennego słuchania. Trudno wybrać ulubione utwory, bo wszystkie są znakomite! Jeżeli ktoś lubi porządny rytm bigbeatowy, to ten album jest właśnie dla niego. Prawdopodobnie najlepszy album Prodigy.
Ten album mnie rozczarował. Każda poprzednia płyta Prodigy była unikalna pod względem muzycznym, a tu wydaje się jakby Howlett'owi kończyły się pomysły. Według mnie nowością pachnie tylko "Colours". Utwór "Run With The Wolves" brzmi zaś jak tania kopia "Serial Thrilla" z trzeciego albumu zespołu.
W albumie miał być ponoć old school rave. Według mnie próżno go tu jednak szukać.
Zupełnie nie rozumiem powszechnej krytyki pod adresem tego albumu. Według mnie to jeden z najlepszych albumów Prodigy. Zupełnie odmienny w stylu od wszystkiego innego, co zespół Prodigy wydał. Świetne brzmienie dubstepowe. Nie nudzi się nawet po wielu latach słuchania na okrągło.
AONO ma zdecydowanie największy pazur ze wszystkich albumów Prodigy.