Podczas gdy kariery nowych przereklamowanych projektów rosną jak grzyby po deszczu (z albumu na album, od debiutantów do luminarzy), Alec podąża wciąż własną ścieżką, z determinacją i wizją dźwiękową jakiej próżno szukać pośród współczesnych muzyków. Przed paroma laty jeszcze koncentrował się na swym rodzimym Berlinie wraz ze swym Atari Teenage Riot, będącym atrakcyjnie bo rewolucyjnie opakowaną i nafaszerowaną polityką ekspresja niezgody. Jako że media skupiły swą uwagę na sloganach i niepoczytalnych wystepach na żywo, nieraz umknęło ich uwadze iż Alec pracował ze zdumiewająco zróżnicowanym wachlarzem muzyków, by wymienić tylko nielicznych: Björk, Einstürzende Neubauten, Jon Spencer, Rammstein, Slayer... grywał trasy z Nine Inch Nails, Rage Against The Machine, Beck, Mobym...
Teraz, kiedy rok 2007 chyli się ku końcowi, Alec kieruje światło reflektora spowrotem na swój rodzinny Berlin, miasto które w jego przekonaniu będzie głównym ośrodkiem muzyki. Wystarczy wspomnieć komuś o Berlinie, a conajmniej jeden silny obraz stanie mu przed oczyma, cokolwiek by to było - opętana, nakoksowana scena jazzu lat 20-tych albo beztroski Christopher Isherwood bumelujący z energiczną Sally Bowls w latach 30-tych, życie pośród ruin w okresie powojennym czy też nowy boom ekeonomiczny miasta w latach 50-tych. Berlin był miastem podzielonym przez zimną wojnę i który po dziś dzień szuka podłoża po reunifikacji. To miasto które ma dużo do zaoferowania, lecz nadal szamocze się w poszukiwaniu nowej tożsamości wynurzając się z cienia ery techno.
Eat Your Heart Out Records jest tyle konceptem co wydawnictwem; po części wytwórnią, po części promotorem, po części menagerem, podporą dla cieszących się estymą twarzy w muzyce ale i pomocna dłonią dla nowych i rodzących się dopiero talentów na terenie miasta. O ile pierwsze, świeże jeszcze wydawnictwa z EYHO idą w kierunku cokolwiek wartym podążania, wówczas przyszłość wytwórni przedstawia się w jasnych barwach. Energi....... więcej