GAZ-ETA
[. . .] Spires That in the Sunset Rise - ekscentryczny girls band, pozostaje od kilku już lat jednym z najciekawszych przedstawicieli tzw. Sceny weird-folkowej, penetrującym z powodzeniem rozległe terytorium rozpościerające się między muzycznymi tradycjami Ameryki i domeną mniej lub bardziej swobodnej improwizacji. Już omawiany tu, debiutancki album formacji przynosił świadectwo dużego potencjału i ogromnej wyobraźni muzycznej pań, sięgających z upodobaniem po rozmaite instrumenty (głównie strunowe i perkusyjne) pochodzenia etnicznego. Muzyka Spires to próba odzyskania rdzennego brzmienia pionierskiej Ameryki - jest więc surowa, dzika i dość nieokrzesana, miejscami liryczna, częściej jednak ekstatyczna, bliska histerycznej ekspresji rodem z wyimaginowanych sabatów w Salem. Proszę się jednak nie niepokoić - nie ma tu miejsca na nieznośny patos wampirycznych gotycyzmów - nic z tych rzeczy. Są za to oniryczne kołysanki przeistaczające się znienacka w obłąkane pieśni, czy też może w pieśni obłąkanych, są przedziwne improwizacje - wokalne i instrumentalne, są ulotne ślady plemiennego transu - spiętego klamrą monotonnych powtórzeń, są wreszcie szepty, świsty i pohukiwania dziewiczej puszczy, w której głosy ludzkie i nieludzkie splatają się w jeden wibrujący dźwięk. Intrygująca muzyka nie dla każdego ucha. [. . .]
autor: Dariusz Brzostek
kootsie.blogspot.com
[. . .] odkrycie wszechczasów: Spires That In the Sunset Rise (riot girls psychedelic abstract bastardized punk world) - cztery dziewczyny, które świetnie się bawią, a Meredith Monk pewnie by się cieszyła słysząc, jak uzywają głosów.