Info do wersji winylowej (2023):
Po dwudziestu latach od momentu nagrania materiał ten ukazuje się na czarnym krążku. Do płyty dołączony jest dwunastostronicowy insert z tekstami, archiwalnymi fotografiami oraz recenzjami i materiałami prasowymi na temat płyty. Wszystko ze słusznie minionej epoki.
Całość gustownie zaprojektowana przez Petra (Underground Factory – zarazem wokalistę grupy), materiał zremasterowany przez Jędrasa (Riot Studio).
Na dobrą sprawę to pierwszy album tej absolutnie niemodnej formacji. Zapomniany już dziś "noise punk" z odniesieniami do trance, Kryzysu, Ginsberga...
Kogo to wali w czasach łatwo dostarczalnej medialnej papki...
Ukazał się nowy materiał formacji IŁ-62. Płyta 'Opuszczamy Babilon' to powalająca rootsowopsychodeliczna mieszanka hardcorepunknoisa. Wśród zaproszonych gości grupie IŁ-62 w nagraniach towarzyszy Maciej Magura Góralski (Kryzys, Immanuel) oraz wschodząca gwiazda sceny niezależnej 3 letnia Dharma..
Przypominamy że grupa IŁ-62 powstała w drugiej połowie lat 80. w Warszawie i jest jedna z najdłużej nieprzerwanie funkcjonujących formacji warszawskiego undergroundu. Od początku istnienia grają w tym samym, niezmienionym składzie. Wykonywana przez nich muzyka to połączenie hardcore/punk'owej wściekłości i brudu oraz noise'owego zafascynowania formą, transem i ekspresją dźwięku. Grupa miała przyjemność występować m.in. w towarzystwie: Armii, Brygady Kryzys, Kultu, Maxa i Kelnera, Post Regimentu, Włochatego, Karcera, Dezertera, Pidżamy Porno, Ewy Braun, Apatii, Aliansu, Guernica Y Luno, Kina (Włochy), Unhinged (Belgia), Oi Polloi (Anglia), Crassfish (Anglia), Bloodshot (Anglia), Time X (Portugalia), Mad Rats (Portugalia), The Sorts (USA), NoMeansNo (Vancouver), Sisygambis (Marsylia), Aktus (Kijow)...
Tak, w jednej ze swoich audycji autorskich w PR3 Polskiego Radia, o formacji IŁ-62 mówił Sławomir Gołaszewski:
"I choć w....... więcej
Na płycie OPUSZCZAMY BABILON jest ostra jazda, jest szaleństwo, jest niepokój i lęk. Wszystko brzmi tu jak dobrze naoliwiona maszyna i niczego nie jest za dużo. Muzyka wciąga i masakruje brzmieniem na miejscu, nie biorąc jeńców. Wokal melorecytuje, śpiewa, wrzeszczy, wypruwa flaki i hipnotyzuje. Ściana dźwięku i etno bębny świetnie dopełniają całości tworząc niesamowity klimat.