„Invaders Must Die” to 40 minut intensywnego brzmienia, które z pewnością podniesie ciśnienie u niejednego słuchacza. „Invaders Must Die” łączy w sobie stare dobre brzmienie rave’u z rozwiązaniami wykorzystującymi do granic
możliwości nową technologię. Album jest powrotem do starych sprawdzonych brzmień, mariażu old school’owego ravu i noise’u . To powrót do korzeni wraz z połączeniem nowych inspiracji.
Jak określa sam Liam Howlett materiał zarejestrowany na płycie jest bardziej melodyjny od poprzednich nagrań zespołu jednak wciąż mocno wbijający w ziemię!
Ten album mnie rozczarował. Każda poprzednia płyta Prodigy była unikalna pod względem muzycznym, a tu wydaje się jakby Howlett'owi kończyły się pomysły. Według mnie nowością pachnie tylko "Colours". Utwór "Run With The Wolves" brzmi zaś jak tania kopia "Serial Thrilla" z trzeciego albumu zespołu.
W albumie miał być ponoć old school rave. Według mnie próżno go tu jednak szukać.