muzycy:
Amalia Rodrigues: vocal
Don Byas: tenor sax
Fontes Rocha, Carlos Goncalves: gitara portugalska
Pedro Leal: gitara klasyczna
Joel Pina: gitara klasyczna basowa
Amalii Rodrigues przedstawiać właściwie nie trzeba. Najsłynniejsza śpiewaczka fado, właściwie twórczyni gatunku, rozsławiła na świecie nie tylko muzykę wąskich uliczek Lizbony, ale całą Portugalię i jej kulturę.
W swej Ojczyźnie była otaczana czcią, a po jej śmierci w 1999 roku ogłoszono trzydniową żałobę narodową. Don Byas natomiast to amerykański saksofonista aktywny na scenach jazzowych od początku lat trzydziestych ubiegłego wieku. Współpracował z Lionelem Hamptonem, Buckiem Claytonem, Countem Basiem, Colemanem Hawkinsem, Bennym Carterem. Pod koniec lat trzydziestych występował w słynnym Cotton Clubie. Później współpracował z muzykami bebopowymi (Dizzy Gillespie, Charlie Parker, Oscar Pettiford czy Max Roach). W roku 1946 przeniósł się do Francji, gdzie koncertował i nagrywał tak z muzyki europejskimi jak i amerykańskimi (Art Blakey, Kenny Clarke, Duke Ellington, Bud Powell czy Ben Webster). Płyta wespół z Amalią Rodriguez nagrana została krótko przed śmiercią saksofonisty, ale ukazała się rok później w 1973 r. Tak naprawdę jest to nagranie Amalii Rodrigues. To fado w czystej formie, piękne, płynące, przepełnione boleścią. Dla Amalii to były najlepsze lata, natomiast saksofonista towarzyszy jej w kilku tylko utworach. Magia brzmienia pozostała, chociaż partie króciutkie. Ale i tak piękna to płyta, tyle, że z powodzenie mogłaby być sygnowana tylko jednym nazwiskiem."
autor: Józef Kowalski
Recenzja z książki AMALIA RODRIGUES - Najsłynniejsza Śpiewaczka Fado, autor Vitor Pavao dos Santos
Nagrania dokonano w 1968, wydano dopiero w 1973. Amalia nagrała tę płytę z Donem Byasem, amerykańskim muzykiem jazzowym przebywającym wówczas w Lizbonie przejazdem. Don Byas prawie nie znał jej piosenek, podszedł do tego nagrania bez żadnych oczekiwań, miał jej tylko akompaniować niemal w pełni improwizując.
Próbowano być może w ten sposób realizować tak często wspominaną bliskość fado i bluesa. Ale musiało minąć pięć lat, zanim płyta się....... więcej