Aznavour na zawsze. Nie tyle tytuł płyty, co autoportret. Aznavour to cudowne dziecko muzyki, sięgające absolutnych wyżyn artystycznych, niezmiennie wierne swoim fanom i swojej sztuce. Dla tych z nas, którzy słuchają jego piosenek, jest częścią naszego życia od zawsze. I na zawsze. Aznavour na zawsze, czyli słodka nicość, szlachetne sentymenty, pokorni ludzie i piękne melodie. Aznavour na zawsze, czyli nieprzemijające klasyki i piosenki, których nigdy dotychczas nie słyszeliśmy, a które uderzają nas zarazem czule i mocno, szarpiąc nas za serca.
Charles Aznavour nie jest typem człowieka, który lubi stać w miejscu. Nigdy nie marzył o odpoczynku, osiedleniu się gdzieś na spokojnej emeryturze lub spędzaniu całych dni w domu. Charles nigdy nie odpuszcza i nie przestaje tworzyć. I tak oto kolejny już raz napisał tuzin piosenek – dwanaście kompozycji w swoim najczystszym stylu. Na najnowszej płycie artysty objawia się pełnia jego talentu i moc jego legendy. W swoich tekstach Aznavour śmiało łączy intymność i przełomowe dla ludzkości momenty, ulotną zmysłowość z ważnymi pytaniami egzystencjalnymi. W utworze „Ce printemps-là”, muzyk przedstawia historię miłosną na tle studenckiej rewolucji w Paryżu w maju 1968 r., w „Que j’aime j’aime ça” wprowadza erotyczny i zmysłowy nastrój, zaś w „Les Jours” szuka odpowiedzi na pytania o sens ludzkiego życia...
Łącząc różne style i narracje, piosenkarz nieustannie fascynuje i zachwyca swoich odbiorców. Utwór „J’ai connu” to radosna, wiosenna melodia (stworzona we współpracy z Yvanem Cassarem), której tekst jednakże zabiera słuchacza w podróż po okrucieństwach ludzkości, największych zbrodniach ubiegłego stulecia i najpodlejszych przejawach społecznej niesprawiedliwości: „Ce que l’homme fait à l’homme/L’animal ne le fait pas” (Do tego, co człowiek robi człowiekowi, nie zniżyłoby się żadne zwierzę).