"Superprofesjonalna składaneczka prezentująca wszystko, co ma do zaoferowania hiphopowy pododdział Ninja Tune.
(...) rytmy jakoś dziwnie połamane, bo elektronik sporo, bo połowa emce ma korzenie w Pakistanie albo na Jamajce... Rewelacyjny Ty, wymagające uwagi New Flesh, industrialny Mike Ladd i jego Infesticons (no, to akurat NY), Root Manouva, o którym już chyba w końcu usłyszał cały świat...
(...) Podobnie w przypadku tajemniczego cLOUDDEAD z Cincinnati - histeryczny flow na podkładzie rodem z horroru, przechodzący w post-country-rock. Nie mam miejsca na klasyczne grepsy, od początku do końca Przyszłość (ocena 4,5)"
Łukasz Lubiatowski (zero.pl):
"Choć w hip hopie karty nadal rozdają Amerykanie, dawno stracili już oni monopol na sztukę rymowania, scratchowania i składania beatów.
Od długiego czasu świetnie radzą sobie Francuzi, nienajgorzej Niemcy, a i u nas hip hopowy boom zaczyna owocować coraz lepszymi kawałkami. Wszyscy wiec jakoś dają radę tylko nie Anglicy. Taki przynajmniej istnieje stereotyp. Choć hip hopowa kultura w Anglii rozwinęła się de facto bardziej niż gdziekolwiek indziej w Europie - nigdzie chyba nie ma tylu B-boyów, grafficiarzy czy skaterów, w warstwie muzycznej zjawiska te odzwierciedały jungle, drum'n bass czy wykręcona elektronika. Nieco odmienny kulturowy kontekst, tradycja rave'owa, a także silne wpływy azjatyckie i karaibskie, sprawiały, ze potencjalny hip hopowiec zamiast modulować flow na najprostszym podkładzie w nieskończoność łamał rytmy i dodawał dubowe pogłosy. Ostatnio jednak, paradoksalnie, w czasach gdy drum'n bass zaczyna podbijać Amerykę, Brytyjczycy zwracają się w stronę metrum prostszego, ekspresji bardziej bezpośredniej i werbalnej. Brytyjski hip hop wychodzi z podziemia! Tak naprawdę miał się on zresztą całkiem nieźle i stereotyp hip hopowej pustyni był dla Wyspiarzy niezwykle krzywdz....... więcej