Na trzecim albumie Maximiliana Heckera przeżywamy wraz z nim tęsknotę, już nie rozrywającą, ale melancholijną, za rozdzieleniem ciała i ducha, tym momentem, który uwalnia teraźniejszość od siły ciężkości.
Gdy jesienią 2001 roku ukazała się płyta "Infinite Love Songs", prasa niemiecka i europejska prześcigała się w wyrażaniu superlatyw... O ile Maximilan Hecker zaczynał samotnie, grając na swej gitarze smutne covery na berlińskim Hackescher Markt o wiecznej miłości, bólu i samotności, to jego debiutancka płyta była już określana jako "jedna z najbardziej poruszających, poważnych, pełnych uczuć, pięknych płyt popowych roku" (Musikexpress) Kolejny album "Rose" Maximilian nagrał wraz Garethem Jonesem (Erasure, Einstuerzende Neubauten Depeche Mode, Wire) jako producentem. "Rose' nakreśliła bardzo wyraźnie obraz dojrzałego twórcy. Album zawierał utwory o częściowo wręcz uniwersalno-epickiej wielkości, ale jednak z delikatną lekkością i czasem nawet wytryskującą prostą, niemal dziecinną radością.
"Lady Sleep" została wyprodukowana przez Guya Sternberga (LowSwing Studios), który także uczestniczył przy nagrywaniu "Rose" jako inżynier dźwięku, a także zajął się masteringiem ostatniej płyty Jimi Tenora "Beyond The Stars". "Centralnym tematem 'Lady Sleep' jest tęsknota z bezcielesnością, przedstawiona w tęsknocie za symbiozą, miłością, śmiercią, narkozą, szczęściem i szaleństwem" (Maximilian Hecker)
Relaksująca, świadoma przejrzystość znalazła swoje miejsce na "Lady Sleep" i celebruje samą siebie w tych 11 piosenkach między akustyczną gitarą, pianinem i kwartetem smyczkowym.
Wyjątkiem jest tu "Yeah, Eventually She Goes", gdzie zwątpienie wybucha w najlepszej manierze Nirvany...
Maximilian porzucił elementy elektroniczne, jakie pojawiały się wcześniej, z jego flirtu z synthpopem i beatami lat 80-tych na dwóch utwo....... więcej