„Czy mogę wyrazić się jaśniej?” - pyta na początku swojej debiutanckiej płyty Lorely Rodriguez. Jeśli czystość jest tym, czego szuka, jej silny, przejrzysty głos pokazuje, że właśnie to znalazła na płycie Me.
Album Me jest owocem jej podróży do Meksyku, gdzie stworzyła szkice piosenek, które wypełniły jej pełnowymiarowy debiut. W odróżnieniu od nagrań z singli i EP-ki Systems z 2013 roku, gdzie jej głos był schowany pod warstwami nastrojowych muzycznych pejzaży, Me jest niczym wpis do dziewczęcego pamiętnika, poruszający zarówno osobiste, jak i polityczne tematy – a także wszystko pomiędzy. „Żyłam poniżej normy, z głodem który karmił ogień/ Obserwowałam twój talerz z diamentami...” śpiewa w Standard odwołując się do przywilejów i uprawnień. Ponadto, na płycie Me porusza temat agresji ulicznej czy braku wody, jednak najczęściej, w introspektywny sposób odnosi się do własnych doświadczeń wynikających z rozpadu związków, nowych doświadczeń i samodzielności. „Potrzebuje siebie, by siebie kochać...” śpiewa w Need Myself.
Lorely Rodriguez ma dziś 25 lat i wiele podróży są sobą. Urodziła się w Los Angeles w rodzinie emigrantów z Hondurasu. Dorastała słuchając muzyki z Ameryki Południowej, Meksyku i Salvadoru, a także ze swoich rodzinnych stron. Muzyki rytmicznej, zachęcającej do tańca. Zaczęłam śpiewać, gdy miałam 11 lat i zainteresowałam się jazzem – wspomina czas, gdy przeszukiwała internet w poszukiwaniu rzadkich jazzowych nagrań. Obsesyjnie ogarnięta muzyką, dzieciństwo spędziła pomiędzy Pasadeną a doliną San Fernando. Chodząc do artystycznej szkoły LACHSA w LA, zainteresowała się muzyką ze wschodniego wybrzeża. „Podczas pierwszego semestru miałam laptop i zrozumiałam, że ta cała jazzowa klasyka jest nic nie warta. Zaczęłam robić beaty na Reasonie i zapragnęłam robić muzykę elektroniczną, pisać piosenki.”
Gdy latem 2013 roku zamieszkała w Bostonie, postanow....... więcej |