Wpadające w ucho melodie, zapętlony dźwięk bębna mbira, subtelne brzmienie saksofonu - to znaki rozpoznawcze dorobku Monoswezi, które tak dobrze zagrały na dwóch dotychczasowych płytach - "The Village" z 2013 roku i "Monoswezi Yanga" z 2015 roku. Wydawałoby się, że fuzja afrykańskiej śpiewności melodycznej, europejskiej dyscypliny i potencjału improwizacyjnego muzyków to samograj, zwłaszcza kiedy wykonawcy są tej klasy muzykami – tak doskonale potrafią się słuchać i reagować na każdym poziomie. Monoswezi to zespół zrodzony z miłości do muzyki świata, fascynacji rodzimą tradycją poszczególnych muzyków, którzy prowadzą ze sobą prawdziwy multikulturowy dialog.
Teraz otrzymujemy nowy, trzeci album tego afro-skandynawskiego kolektywu. "A Je" to dziewięć muzycznych opowieści wywiedzionych z pradawnych legend afrykańskich, przez tysiąclecia przekazywanych z ust do ust w formie śpiewanych lub melodeklamowanych narracji. W zespole usłyszymy muzyków z Mozambiku, Norwegii, Mali, Szwecji i Zimbabwe. Formacja Monoswezi prowadzona przez grającą na mbirze i śpiewającą Hope Masike, to pełna wsłuchania się w siebie atmosferyczna fuzja muzyki afrykańskiej z norweskim jazzem. Z muzyki afrykańskiej, poza tekstem i melodiami pieśni, na pierwszy plan wyciągnięty został rytm. Znakomita większość kompozycji z płyty opiera się przede wszystkim na zróżnicowanym pulsie mbiry, marimby i perkusji, tworząc solidną, mocną podstawę, ale muzycy przeplatają je improwizacjami, w których instrumenty o magicznym brzmieniu i ujmujący śpiew Hope Masike, która bez kompleksów podąża drogą wyznaczoną przez Stellę Chiweshe, nazywaną w swoim kraju 'Mbira Queen' tworzą doskonały efekt. Mamy także nowe wątki, nowe inspiracje, zafascynowany dorobkiem Nusrata Fateha Ali Khana Hallvard Godal wprowadził do instrumentarium hinduską harmonium, która rozbrzmiewa miękkim dźwiękiem. "A Je" zespołu Monoswezi to również cisza, wibracja i puls, ale także plemienne rytmy mbiry w efemerycznych, dźwiękowy....... więcej