muzycy:
Dan McCarthy - vibraphone
Mark Feldman - violin
Ben Monder - guitar
Steve Swallow - bass
Skoro jeden z gigantów wibrafonu, wieloletni dziekan Berklee College of Music, a także człowiek, który pomógł na początku kariery Metheny’emu - Gary Burton wystawia McCarthy'emu najwyższą ocenę "niezwykła biegłość muzyczna i nieograniczona wyobraźnia", trudno przejść obok tej płyty bez zainteresowania. Jeśli dołożymy do tego jeszcze trzy nazwiska z płyty - skrzypka Marka Feldmana, gitarzystę Bena Mondera i basistę Steve'a Swallowa, otrzymamy zapowiedź "jazzowego poranka".
Cały program wydanej właśnie przez amerykańską oficynę Origin Records płyty "Epoch" dostarczył Dan McCarthy, ale rola pozostałej trójki - Bena Mondera (słychać go na ostatnim albumie Davida Bowie „Blackstar”), Marka Feldmana (współpracownik Johna Zorna, Marka Ribota i Dave'a Douglasa) i Steve'a Swallowa (współpracownik Jimmy'ego Giuffre, Gary'ego Burtona i Carli Bley) nie sprowadza się tylko do udzielenie swoich nazwisk, bo każdy fan jazzu wie, że nazwiska same nie grają. Feldman i Swallow to mistrzowie swoich instrumentów, każdy z nich jest punktem odniesienia dla wielu adeptów jazzowych skrzypiec i gitary basowej. Operujący ciemnym, ciepłym brzmieniem gitary Ben Monder wnosi do całości element tajemniczości, nieoznaczoności.
Sześć subtelnych, czasem mrocznych utworów tworzy jednorodną opowieść, pełną sugestywnych nastrojów, z licznymi kontrolowanymi ekspozycjami instrumentalistów. Taka konfiguracja instrumentów wibrafon/skrzypce/bass/gitara elektryczna wprowadza dodatkowy element świeżości. A co równie ważne, czwórka instrumentalistów garściami czerpiąc ze świata współczesnej kameralistyki, którą Mark Feldman często wykonuje, nagrała płytę, którą trudno sklasyfikować.
Na płycie "Epoch" obcujemy z zupełnie inną wrażliwością i wyobraźnią, niż na znanych mi płytach innych wibrafonistów. To projekt wizjonerski, pełny twórczej fantazji, ale przede wszystkim to piękna muzyka, której się słucha z dużą przyjemnością.