Rafał Księżyk (Antena Krzyku 2/2004):
Grają i brzmią po swojemu, ale albo czasy tak się zmieniła, albo czegoś zespołowi zabrakło. A może jedno i drugie. Bo chociaż wciąż wracam do ich pamiętnego "Veiculo", nowy album choć wprost nawiązuje do tamtej estetyki, zwyczajnie nudzi. TRR, jak zwykle, misternie kombinując dźwiękowe drobiazgi, na przemian chłodne i ciepłe brzmieniowe plamy, ale jakoś bez polotu. Odgrzewają patenty znane z poprzednich płyt. Brakuje tej trudnej do określenia iskry, co sprawia, iż, obok "Amateur View", "Hotel Morgen" okazuje się najmniej emocjonującym z dotychczasowych dokonań TRR – jego pajęczą tkankę podmywa banał electro i idm. Nie pomaga nawet to, iż Schneider wprowadził brzmienia wibrafonu. Zagorzali fani powinni być usatysfakcjonowani, reszta może poczuć się znużona.
Info dystrybutora:
Przedstawianie zespołu To Rococo Rot fanom muzyki elektronicznej byłoby grubym nietaktem, bo to przecież jedna z najważniejszych nazw we współczesnej muzyce elektronicznej, bardzo dobrze znana także w Polsce...
Bądźmy więc jednak nietaktowni na chwilę:
To Rococo Rot założyła w 1995 roku trójka muzyków z Berlina i Düsseldorfu: bracia Robert i Ronald Lippok (ten ostatni znany także z formacji Tarwater) oraz Stefan Schneider (ex-Kreidler, teraz także w solowym projekcie Mapstation). Bracia Lippok aktywni byli od początku lat 90-tych w berlińskiej scenie muzycznej jako DJ-e, twórcy ilustracji muzycznych do sztuk teatralnych, wystaw, galerii, performance'ów itp. Pomysł narodził się w jednej z berlińskich galerii, gdzie Lippokowie tworzyli podkłady muzyczne do różnych przedsięwzięć awangardowej sztuki. Tam spotkał ich Stefan, który w dźwiękach Lippoków wyczuł wielki potencjał i nowatorstwo. Zaprosił ich do Düsseldorfu, aby zagrali w tamtejszych klubach. Lippokowie zaproponowali mu w zamian udział w nagraniu ich pierwszej płyty, która wydana została przez mało znaną wówczas berlińską firmę KITTY-YO Int. Materiał z t....... więcej
Specyficzny dystans bijący z muzyki na tym albumie sprawia, że nawet utworów z prymitywnym rytmem słucha się tu z przyjemnością. Muzyka nie narzuca się słuchaczowi, nie stara się udawać wielkiej sztuki, pozostając jednak przy tym inteligentną i sprawiającą wrażenie pewnej własnej wartości.