muzycy:
Joey Baron: Drums
Trevor Dunn: Bass
John Medeski: Piano
Kenny Wollesen: Vibraphone
esensja.stopklatka.pl:
Tu miejsce na labirynt . . . : Burroughs i Zorn na tropie snów i marzeń
Kolejna wydana przez Tzadik Records płyta Johna Zorna, na której usłyszeć możemy „jedynie” muzykę słynnego amerykańskiego saksofonisty. On sam ograniczył się, co zresztą czyni dość często, do roli aranżera i producenta. Ale też trudno się temu dziwić, skoro do studia zaprosił muzyków tej miary, co John Medeski, Kenny Wollesen, Trevor Dunn i Joey Baron. To właśnie oni – a każdy z nich jest przecież wielką gwiazdą jazzu – zadbali o wysoki poziom „Dreamachines”.
Dla Johna Zorna to żadna nowość; podobne praktyki stosuje już od lat. Udostępnia swoje studio muzykom, którzy z przebogatej „biblioteki” autora wybierają najbardziej odpowiadające sobie kompozycje – niekiedy starsze, niekiedy nowsze, bywa, że premierowe, ale i takie, które pojawiły się już na wcześniejszych płytach – rejestrują je, a Zorn, korzystając z możliwości, jakie daje mu kierowanie Tzadik Records, publikuje je potem pod własnym nazwiskiem. Tym samym przypomina twórców muzyki klasycznej, nierzadko ograniczających się właśnie do dostarczania nowego materiału, który trafia następnie w ręce innych wykonawców. Amerykanin idzie jednak krok dalej – zachowuje bowiem pełną kontrolę nad tym, kto i w jaki sposób potraktuje jego dzieło, biorąc na swoje barki nie mniej odpowiedzialne od instrumentalisty role aranżera, producenta, w końcu także wydawcy. Ma więc pełne prawo, aby na okładce widniało właśnie jego nazwisko. Choć, gwoli ścisłości, akurat na „Dreamachines” pojawia się tylko tytuł. Że jest to album Johna Zorna, dowiadujemy się dopiero, gdy spojrzymy na tył opakowania.
Do pracy nad „Dreamachines” kompozytor zaprosił muzyków, z którymi w różnych konstelacjach współpracuje od dawna. Najstarszy z całego grona perkusista Joey Baron (rocznik 1955) nagrał z Zornem już kilkadziesiąt....... więcej