muzycy:
Harry Allen: tenor saxophone
Jan Lundgren: piano
Hans Backenroth: bass
Kristian Leth: drums
Tak jest już na świecie, że niektórzy muzycy zasługują na więcej uznania, niż świat, krytycy czy nawet fani im oferują. Nie bez powodu amerykański DownBeat stworzył kategorię "Talent Deserving Wider Recognition" (czyli "talent zasługujący na szersze uznanie").
Amerykański saksofonista tenorowy Harry Allen z pewnością należy do tej kategorii muzyków, którzy stoją gdzieś z boku, wartko toczącego się głównego nurtu jazzu, prestiżowych festiwali i uznanych klubów. A nie ulegając chwilowym modom i pozostając wiernym obranej straightaheadowej stylistyce, w dużej mierze pozostaje także poza niezależnym, ukierunkowanym raczej na awangardę obiegiem muzycznym. Popularności nie sprzyja także jego zwyczaj niespiesznego podróżowania i bycia wciąż w trasie, często grając z lokalnymi, nieznanymi szerzej zespołami i muzykami. Ale taki właśnie jest Harry Allen, taka jak jego muzyka.
Nie bez przyczyny najbardziej znany i ceniony jest w Skandynawii – gdzie rozpoczęła się jego europejska przygoda, a przez lata cenieni skandynawscy muzycy (szwedzki pianista Jan Lundgren, szwedzki basista Hans Backenroth oraz duński perkusista Kristian Leth) byli jego stałymi partnerami. W tym właśnie składzie zaproszeni zostali w 2014 roku do udziału w festiwalu jazzowym w Kopenhadze. I wtedy też, w tamtejszym STC Studio zarejestrowali studyjny materiał.
Harry Allen przygodę z muzyką zaczynał od akordeonu w wieku siedmiu lat. Cztery lata później zmienił instrument na klarnet, ale szybko zastąpił go tenorowym saksofonem. Inspiracją dla niego był Stan Getz, który po dziś dzień pozostaje jednym z jego największych mistrzów. Ale w muzyce Allen nie stara się naśladować swoich mistrzów. I chociaż jego styl nie jest innowacyjny, to mając wielki talent do tworzenia prostych, melodyjnych tematów twórczo rozwija tradycję jazzowego mainstreamu. Gra jego zespołów poraża autentycznością, bo ta muzyka jest całym jego życiem.