Muzyka upostaciowiona!
Nie wiem jak Wy, ale ja, gdy słucham nagrań na solowe instrumenty, widzę muzyka i instrument, na którym gra. Z większymi składami rzecz ma się inaczej, tutaj nie uruchamia się proces wizualizacji muzyki. Mamy w końcu do czynienia z wieloosobowym organizmem, a taki trudno sobie wyobrazić.
Na płycie "D'accord" muzyka przybiera postać mężczyzny z wiolonczelą. Taka konfiguracja też wywołuje kolejne skojarzenia, bogata literatura na wiolonczelę solo, począwszy od Jana Sebastiana Bacha po współczesnych mistrzów, to już kawał historii muzyki, z której można czerpać pełnymi garściami. Francuski wiolonczelista jest świadomy tego wszystkiego, być może potrzeba wyzwolenia się z akademickich ograniczeń muzyki europejskiej udał się do Pekinu, gdzie nagranie zostało zarejestrowane. Jeśli zgodzimy się, że podstawowym budulcem muzyki jest dźwięk, a wszelkie koncepcje, które szczegółowo definiują proces jego generowania, za pomocą połączenia melodii i rytmu według opracowanego zestawu reguł, za pomocą ściśle określonych znaków, wydają się być mocno naciągane, przyjemność z lektury płyty "D'accord" będzie wielka.
Didier Petit ma pewnie do protekcjonalnego stosunku świata zachodu do odmiennych koncepcji muzyki pochodzących z kultur pozaeuropejskich stosunek ambiwalentny. Płyta "D'accord" z jednej strony umyka prostym europejskim kategoriom muzycznym, z drugiej jednak nie jest kopią muzyki Azji Wschodniej. Jest to intymny, osobny głos muzyka, który doświadczył olśnienia, dotarł do punktu zwrotnego w swoim życiu, poza którym nic nie było już tak jak przedtem. Po szczegóły odsyłam do długiego tekstu autorstwa Petita w bogatej książeczce, w jaką wyposażone jest wydawnictwo.
Wszystko mieni się tu refleksami, a jednocześnie wiolonczelista nie rozbija misternej czasem faktury w eksponowaniu turbo-techniki, czym rażą często nagrania solowe. Didier Petit zdaje się podążać drogą wskazaną przez Stephana Micusa czy Dino Saluzziego, lecz p....... więcej