Bartek Chaciński (polifonia.blog.polityka.pl), ocena 8/10:
"(...) Poza tym Bebey żył, co jasne, afrykańską tradycją, więc największą zaletą jego muzyki jest do dziś połączenie prostego automatu perkusyjnego z fabrycznie zaaranżowanymi rytmami (które można było zwalniać i przyspieszać), instrumentów perkusyjnych, błądzącego po afrykańsku basu i bardzo melodyjnego wykorzystania syntezatora – folktronica to mało, to była pod wieloma względami elektroniczna muzyka ludowa. Są odniesienia do afrobeatu, jest też mnóstwo kiczu, który dla dzisiejszego słuchacza może stanowić zupełnie oddzielną wartość. Zachęcam jednak, żeby podejść do tego zupełnie poważnie – z afrykańskiego podejścia do syntezatorów i automatów wychodzi momentami coś niebywale świeżego, może dlatego, że u Bebeya maszyny nie manifestują w żadnym razie fascynacji industrialnym światem, są zwykłym instrumentem wykorzystywanym w zupełnie naturalny sposób.. (...)"