Jak dla mnie szokująco dobry wybór nagrań. Każde z osobna to taka mała perełka. Układ utworów również dopieszczony i znakomicie budujący nastrój. Na Polskim rynku od kilkudziesięciu miesięcy lub kilku lat nie było takiej kompilacji serwującej prawdziwą twarz muzyki chillout - syntetyczną twarz.
Straszna bieda. Dobór utworów to jakaś pomyłka i paradoks w jednym. Chilli Zet się kompletnie ośmiesza z tą składanką. Nie dość, że wykonawcy z kapelusza, to jeszcze układ tych utworów jest bełkotliwy. Wpierw balearic beat, potem smooth jazz, funk i na końcu downtempo - gratulacje za brak wyczucia.
Inteligentny dobór wykonawców. Część pierwsza to bardziej miękkie i spokojniejsze brzmienie w klimatach downtempo. Płyta druga to bardziej adult-pop. Fajny klimat, unikatowe utwory, bardzo spójnie i koncepcyjnie. Drugą taką kompilację na polskim rynku szukać ze świecą.
Radio Ram przechodzi samo siebie. Muzyka z kręgu kawiarnianego, że zastanawiam się co ta płyta ma wspólnego z pierwszą częścią. Brzmienia dla prawdziwych emerytów. Tak nudna, że aż nie można przy tym zasnąć. Najsłabsza część, broni się tylko okładką.
Do posłuchania prawdziwe perełki z albumów, których nie ma w Polsce m.in Lisa Shaw, Pete Belasco, Blue Six, Miguel Migs, Jazzanova . Szereg nowych, świeżych numerów plus urzekające klasyki. Fajny nocny, intymny klimat.