....kiedyś rozkoszowałem się tą płytą na winylu- dzięki mojemu kumplowi Bodkowi(dzięki Bodek), natomiast teraz trzymam w ręku przepięknie wydane cd i..ech dzięki RITO BRAUN;)
Świetna płyta. Nieboskłon! zaiste!
P.S.
A dałoby radę może wznowić Włodka Gulgowskiego "HOME"?
Pozdrawiam i dziękuję raz jeszcze.
Drapie mnie melancholia po plecach, pod paznokciami mam piachu wspomnień, błekit za oknem i paździenik w moim pokoju...jakżesz przepełnione mam radością wnętrze w kruchości mej mogąc się zanurzyć, snując się mrokami samotnie podążam ku końcowi z uśmiechem na twarzy i determinacją w dłoni.
Mam tę satysfakcję,że już mam....
Faith to nie przebój! To mieżdżąca świadomość depresyjna podróż, podczas,której unicestwia się wszystko co było ważne, a wszystko co kochasz zostaje Ci odebrane. Pozostajesz sam trzymając w dłoniach reszki wiary-to zaraz minie, a minąć nie chce...łzy bezradnośći wsiąkają w ziemię-twardą i obcą. Gorzycz niemocy rozrywa wnętrze. Płacz matki i uniesiona pięćś ojca-skowyt dzieciństwa. Pustka....
i wiara,że to jednak minie.