Nakład: 500 egzemplarzy, z czego do sprzedaży sklepowej: 300 sztuk
tracklista wersji winylowej:
A1 Zomo na Legnickiej 2:30
A2 Brytyjscy górnicy 3:12
A3 Czarna wołga 3:59
A4 Jest wyznaczone 5:34
A5 Ruski ketchup 4:14
A6 Chorał 2:47
B1 Walka o pokój 3:16
B2 Fajno jest 2:34
B3 Nasza rzeczywistość 6:12
B4 Biały murzyn 4:23
B5 Chorał 5:57
Zespół Miki Mousoleum powstał w 1981 roku w środowisku plastyków, we wrocławskiej PWSSP. Połączenie muzyki punk i reggae, dało im swobodę, która pozwoliła odzwierciedlić rzeczywistość. Utwory w wykonaniu charyzmatycznego Kamana „Zomo na Legnickiej” czy „Walka o pokój” w pełni ukazują obraz tragicznych sytuacji, których byli świadkami. Muzyka i teksty stworzone w tamtych czasach, były odbiciem bieżących kwestii społecznych i politycznych.
Artyści stworzyli prosty, uczciwy i bardzo aktualny przekaz, który spowodował, że na ich koncerty przychodziły tłumy. Nagrania krążyły po całym kraju, a ich muzyka była masowo nagrywana i kopiowana. Po wielu latach przerwy, wreszcie można cieszyć się nagraniami na płycie CD i winylu. Wydawcą płyt jest Stowarzyszenie Kulturalno-Artystyczne „Rita Baum”. Za mastering nagrań odpowiada Tomasza Sikora, a o projekt graficzny zadbał Piotr Kłosowicz.
Do wydania CD dołożona jest książeczka, w które użyto prace Pawła Jarodzkiego, Jerzego Kosałki, Marka Czechowskiego, dodatkowo umieszczono prace i kadry z filmu Artura Gołackego „Rejestracja Wizualna Ciągła” oraz nigdy do tej pory niepublikowane fotografie Andrzeja Rogowskiego z pierwszego koncertu Miki Mousoleum w 1981 r., który odbył się w czasie strajku na PWSSP. Tekst do książeczki napisał Paweł Jarodzki.
Miki Mousoleum
Zespół z Wrocławia założony przez Krzysztofa „Kamana” Kłosowicza. Być może najstarsza z polskich formacji g....... więcej
NARESZCIE NA CD!!!\r\nKaseta jeszcze żyje, ale jej dni są policzone - Miki pomagało żyć w stanie wojennym, dziś ma wartość sentymentalną dla wielu Wrocławian w wieku 50+. \"Ruski Keczup\" jest obowiązkowym punktem każdej imprezy :)
Jestem posiadaczem winylowego wydania tego albumu. Nie będę tu psioczyć na jakość techniczną, bo są to nagrania archiwalne i w ogóle dobrze, że je odratowano z zapyziałych taśm magnetofonowych. Wielki minus dla wydawcy - podobnie jak w przypadku "Białego murzynostowa" - za niechlujność edytorską. Takie historyczne wydawnictwa proszą się o dodatkową wkładkę (insert w przypadku winyla)z opisem, zdjęciami - możliwości jest od wiele, a materiałów nie brakuje.